• Document: Tomasz Łubieński. Ani tryumf ani zgon. Szkice o Powstaniu Warszawskim
  • Size: 347.68 KB
  • Uploaded: 2019-01-13 20:39:18
  • Status: Successfully converted


Some snippets from your converted document:

Tomasz Łubieński    Ani tryumf  ani zgon  Szkice o Powstaniu Warszawskim    I GODZINA „W” 1 sierpnia 2004 Społeczny sukces uroczysto ci zacz ł si od dobrze pomy lanego przygotowania. Okazało si raz jeszcze, e rodki komunikacji masowej nie s złem same przez si . Mog doskonale słu yć równie dobrej sprawie. Od paru miesi cy przypominano Warszawie o rocznicy Powstania. I to niekoniecznie ksi k czy dyskusj . Równie outdoor. wietnym pomysłem było umieszczenie na szybach przystanków fotograficznych dwukolorowych sylwetek powsta ców. Obok teksty wierszy czy piosenek z tamtych dni. Sam byłem wiadkiem (wi c anegdota prawdziwa), jak na ten widok zareagowali agresywnie wygoleni chłopcy z puszkami „Lecha” w gar ci. – Ty – powiedział jeden tak zwany łysy do drugiego łysego. – Zobacz, oni byli w naszym wieku. Pomijam towarzysz cy wypowiedzi bluzg, bo nie miał zwi zku z jej tre ci . Sam fakt, e zwrócili uwag , mało tego, e odnie li si do swoich rówie ników sprzed kilkudziesi ciu lat, wydał mi si obiecuj cy. e (to ju dodam od siebie, na kredyt) odczuli jak ł czno ć z tamtymi wyobra onymi na szybie. Co ewentualnie, ich ywych, choćby przez sekund skłoni do zastanowienia si nad sob , niekoniecznie krytycznie, mo e przeciwnie, z uczuciem ulgi. Kiedy doczekali si swojego autobusu przeczytałem co dokładnie wydrukowano na przystanku. Utwór jednego z bohaterów Powstania, Zbigniewa Jasi skiego, pseudonim „Rudy”. Był tam wers: „Niechby całe miasto spłon ło”. Oto „Rudy” w imieniu wła ciwie narodu, a ju na pewno w imieniu Warszawy, ofiaruje miasto na całopalenie. I jeszcze: „Ta ofiara nie b dzie daremn ”. Takie yczenie, taka pewno ć. Dla mnie punkt wyj cia do rocznicowych rozwa a . Na kilka dni przed obchodami na mie cie pojawiły si plakaty podnosz ce ten wła nie problem pami ci pokole . Oto nasi młodzi współcze ni, rozmaicie poubierani, modnie uczesani albo nie uczesani, a na ramieniu biało-czerwona opaska. Tylko po co ten podpis: „Umierali w sło cu” - co on ma wła ciwie oznaczać? Rozplakatowano program uroczysto ci z powsta cz kotwic i zapowied ksi ki Normana Daviesa Powstanie 44 (tytuł mickiewiczowski). Radio i telewizja umiej tnie stopniowały rocznicowe napi - cie. Na ulicy Przyokopowej, w letnim kurzu i ulewie szykowano Muzeum Powstania Warszawskiego z wykorzystaniem starej fabrycznej architektury. Otworzył Muzeum 31 lipca prezydent Warszawy Lech Kaczy ski, człowiek wychowany w powsta czej tradycji, dla którego sze ćdziesi ciolecie Powstania było spraw osobistej ambicji politycznomoralnej. Ksi ka Daviesa (podobno w ci gu kilku dni sprzedano trzydzie ci tysi cy egzemplarzy) zrymowała si z wej ciem Polski do Unii Europejskiej. Davies odniósł zresz- t trudny mi dzynarodowy sukces: udało mu si , jak adnemu dot d z przyjaciół Polski, dowie ć, e jej dzieje, tym razem Powstanie, nale do wspólnej historii. Ulice wakacyjnej Warszawy opanowali zaproszeni przez miasto stołeczne kombatanci. Odprasowane opaski, biało-czerwone wst eczki, a w kieszeniach lekarstwa na ka d imprez . Najwidoczniejsi ci z Zachodu, umundurowani w granatowe marynarki typu klubowego, jasne spodnie, anglosaskie w stylu berety albo fura erki, dystynkcje, odznaczenia. Oraz harcerki i harcerze Rzeczypospolitej w strojach organizacyjnych. Spotkały si szcz liwie dwa odległe od siebie, na ile biologia pozwala, pokolenia. Wiadomo: w relacje ojców i synów wpisany jest konflikt, bunt i jego poskramianie. S siednim generacjom wolno mieć z natury odmienne racje, inne ycie. Miło ć rodzicielska bywa agresywna. A czwarte przykazanie brzmi: „Czcij ojca swego i matk swoj ”, bo widocznie cz sto jest inaczej. Zreszt ka de przykazanie postawione zostało przeciw ludzkim skłonno ciom – słabo ciom. W tym wypadku synowie niekoniecznie przyjmowali za swoj legend Powstania. „Mój ojciec był bohater, a my jeste my nic” – mówił Stary Aktor na pustej scenie jeszcze w finale Wyzwolenia Wyspia skiego (chodziło o Powstanie Styczniowe). Ale równie taki hołd poł czony z nisk samoocen bywa psychologicznie ryzykowny. Kompleks syna wobec ojca mo e zamiast podziwu przerodzić si w pretensj . e ojciec (teraz ju o Po- wstaniu Warszawskim) nie potrafił w swoim zniewolonym powojennym yciu sprostać legendzie. e łudził si luksusowo, dawał si strofować, mylił si w t czy w tamt stron . e za mało opowiedział. e przynudzał. e skrywał swoj przeszło ć, swoj rol , albo e j mistyfikował. (Być mo e syn domy li si po latach, e ojciec nie chciał swoim do wiadczeniem obci ać bliskich, którzy musz sprostać innej sytuacji). Ale tegorocznymi weteranami opiekowało si ju pokolenie wnuków. Wyra na staro ć i oczywista młodo ć potrafi si przy takich nadzwyczajnych okazjach bezinteresownie porozumieć. To doro li, uwikłani w ycie, stwarzaj problemy swoim nast

Recently converted files (publicly available):